To już jest koniec, nie ma już nic Jeste¶my wolni, możemy i¶a To już jest koniec, możemy i¶a Jeste¶my wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic Jeste¶my wolni, możemy i¶a To już jest koniec, możemy i¶a Jeste¶my wolni, bo nie ma już nic…
Robaczek w swej dziurce, jak docent za biurkiem I pszczółka na kwiatkach, jak kontrol w tramwajach Tak dłubie i gmera, napisze – wymy¶li Obejdzie wokoło, zabrudzi – wyczy¶ci I krzaczek przy drodze i brat przy maszynie Jak noga w skarpecie, jak sprzedawca w kantynie Kamyczek na polu i strażnik na straży Lodówka wci±? ziebi, kuchenka wci±? parzy A po coż A po coż – Tak dłubie i dłubież A za coż A za coż – Tak my¶li i skubież I tak sie przykłada i mówi z ekranu I bredzi latami, wieczorem i rano
To już jest koniec, nie ma już nic Jeste¶my wolni, możemy i¶a To już jest koniec, możemy i¶a Jeste¶my wolni, bo nie ma już nic…
To już jest koniec, nie ma już nic Jeste¶my wolni, możemy i¶a To już jest koniec, możemy i¶a Jeste¶my wolni, bo nie ma już nic, nie ma już nic, nic, nic!
|